Imieniny:   
UWAGA CZYTELNICY.
Rozpoczęło się cenzurowanie internetu. Strony i portale niezależne są blokowane, niszczy się serwery atakami hakerskimi. W związku z blokowaniem dostępu do naszego czasopisma prosimy o posługiwanie się różnymi przeglądarkami, ponieważ jak zauważyli nasi czytelnicy jak jedna przeglądarka nie znajduje AP, to inna np. OPERA bez problemu otwiera strony. Prawdopodobnie występuje sztuczny problem z serwerami DNS. Wielokrotne odświeżanie strony ( F5 ) po wielu próbach pomaga.
Poczet patologii wymiaru sprawiedliwości - Waldemar Korczyński
-------------------------------------------------------- WYROK SN DOT. ART.212KK (ZNIESŁAWIENIE) Nie stanowią przestępstwa zniesławienia różnego rodzaju wypowiedzi dokonywane w ramach przysługujących jednostce uprawnień, między innymi oświadczenia składane w uzasadnieniu lub w obronie praw (np. skargi sądowe, odpowiedzi na zarzuty procesowe, zażalenia, doniesienia pokrzywdzonych o przestępstwie).
-------------------------------------------------------- Zastępowanie przez państwo podstawowych atrybutów mężczyzny, jako przyczyna degradacji jego roli w rodzinie, rozpadu rodziny i rozpadu cywilizacji zachodniej.
-------------------------------------------------------- Tusk z Putinem - katyńscy towarzysze zamachu? Rafał Gawroński.
--------------------------------------------------------

STOP PRZESTĘPCOM W TOGACH - tylko w 2009 roku kilkanaście razy metodami hakerskimi atakowano portal AFERY PRAWA - tak więc MAMY WOJNĘ? 
Komu przeszkadza PRAWDA GŁOSZONA NA STRONACH AP ?
Tonąca PlatfOrma wypowiedziała jawną wojnę PiS. Włamania i kasowania informacji  "trybem niejawnym" pozwala domniemywać, że wojnę wypowiedzieli nam  "togowcy" z powodu nagłaśniania ich oszustw. Tak więc będziemy walczyć z bezprawiem w sądach i z brakiem odpowiedzialności sędziów za wydawanie szkodliwych społecznie orzeczeń.    

Niszczenia naszej pracy -  dóbr osobistych kilkudziesięciu dziennikarzy i współpracowników - to przestępstwo na szkodę osób zaangażowanych w dokumentowanie PRAWDY I DOSTĘPU DO INFORMACJI DLA SPOŁECZEŃSTWA.
 
Dziennikarze oraz sędziowie mają obowiązek służenia społeczeństwu - A DEMOKRACJA POLEGA NA WOLNOŚCI SŁOWA I WYPOWIEDZI  nie tylko dla sędziów. 
Dla tysięcy czytelników AFER PRAWA mamy dobrą wiadomość - zostały uruchomione alternatywne strony pod adresem: www.aferyprawa.net - gdyby czasopismo kolejny raz zostało zablokowane...

 


CZY SĘDZIA, TAK SAMO JAK LEKARZ, POWINIEN PONOSIĆ OSOBISTĄ ODPOWIEDZIALNOSC ZA WYRZĄDZONE SZKODY?
TAK - ZAWSZE - to etyczne, nikt nie powinien być ponad prawem
TYLKO GDY UDOWODNI MU SIĘ WINĘ- konieczna możliwość oskarżenia sędziego do sądu dyscyplinarnego
NIE MAM SWOJEGO ZDANIA - nie interesuję się takimi sprawami
NIE - CHRONI GO IMMUNITET - może oszukiwać ludzi i nie ponosić odpowiedzialności


Wyniki
Komentarze

 

Marcin Frymus. Belgowie patrzą z konsternacją na polskich urzędników! Ciąg dalszy historii małego Alexandra i jego ojca.   2008-11-18
AFERY PRAWA FRYMUS OSZUSTWA SĘDZIÓW WROCŁAWKICH OJCU ZABIERA SIĘ BEZPRAWNIE JEGO DZIECKO

Marcin Frymus. Belgowie patrzą z konsternacją na polskich urzędników!  Ciąg dalszy historii małego Alexandra i jego ojca.  

O sprawie Marcina Frymusa pisaliśmy już wcześniej. Jeśli jednak ktoś z czytelników nie zna jego historii, polecamy artykuły pod niniejszym tekstem.  

Moja sprawa to pasmo kłamstw i manipulacji ze strony polskiego wymiaru sprawiedliwości. Kolejny przekręt polskiego sądu został spostrzeżony przez sędziego na rozprawie dotyczącej prawa opieki nad moim małym synem, która odbyła się 2 lipca 2008. w Brugge.

Sędzia belgijski zauważył, że polski wyrok wydany 17 marca 2008 roku, ma charakter fikcyjny. Sąd zaoczny w jednoosobowym „składzie”, któremu przewodniczyła asesor Marta Nowińska, na posiedzeniu niejawnym „przy udziale Marcina Frymusa” wydał kuriozalne postanowienie, które może zaważyć na przyszłości mojego syna! Tekst poniżej.

frymus_08.03.19_ogran.wladzy_rodzic.s1.jpg (75138 bytes) frymus_08.03.19_ogran.wladzy_rodzic.s2.jpg (43884 bytes)

Bardzo ciekawe jest tam rozważanie kwestii władzy rodzicielskiej nad małym dzieckiem z użyciem przepisów prawa cywilnego rządzących świadczeniami niepieniężnymi! Taką interpretację normalnej ludzkiej sprawy można potraktować jedynie jako przypadek psychiatryczny. Gdyby Pani Nowińska była sędzią a nie asesorem z niedorozwojem umysłowym, to wiedziałaby, że w kwestiach powierzenia lub ograniczenia władzy rodzicielskiej konieczna jest rzetelna rozprawa na podstawie artykułu 579 k.p.c. Jest to też zgodne ze zdrowym rozsądkiem. 
Gdyby była matką, to wiedziałaby, że 11 miesięczne "zębate" dziecko tylko murzynki karmią piersią... ot, kolejny dowód braku wiedzy i doświadczenia.

Zainteresowanie sądu belgijskiego wzbudził też fakt, że wbrew temu co było napisane w postanowieniu polskiego sądu, 17 marca byłem w pracy Belgii a na posiedzeniu nie byłem przez nikogo reprezentowany!

Ciekawe jest także to, że pomimo zapewnienia asesor Marty Nowińskiej, że posiedzenie było przy moim udziale, nie byłem na nim obecny ani też nie byłem o nim zawiadomiony. Poza tym poinformowanie mnie byłoby trudne, biorąc pod uwagę, że posiedzenie miało miejsce w ciągu 7 dni od złożenia wniosku, a szczególnie, że mieszkam w Belgii.  Sąd w Belgii użył cudzysłowu stwierdzając moją niby to „obecność na niejawnej sprawie we Wrocławiu”.

Jednostronne postanowienie sądu z głupawym uzasadnieniem, opierające się  jedynie na zeznaniach Justyny, miało służyć jedynie uprowadzeniu mojego syna, obywatela belgijskiego, z Belgii do Polski! Uzasadnienie postanowienia było jakie było, gdyż nie miało ono żadnego znaczenia. Liczył się sam fakt, że istniało. Dlatego też polskiego sądu nie zastanowił fakt, że matka Alexa, bez wykształcenia i bez dochodów, opuściła jedną z najbogatszych części Europy i uciekła na prymitywną, podwrocławską wieś. Z tego też względu sąd nie był zainteresowany przeprowadzeniem rozprawy i wysłuchaniem moich argumentów.  Liczył się tylko fakt, że rodzina została rozbita. Asesor Nowińska powinna kupić mojemu synowi w prezencie gumowce, aby ułatwić mu w przyszłości start w życie!

Zachowanie się pani Nowińskiej, można zrozumieć poprzez spojrzenie na różnice w sposobie rozwiązywania problemów rodzinnych w Belgii  i w Polsce.

            Najlepszym przykładem będzie tu oświadczenie Justyny, dla telewizji TVN24, 12 marca tego roku, po tym jak zabrałem Alexa do domu w Belgii. Matka Alexa przedstawia sposób, w jaki sprawa została potraktowana przez belgijskich urzędników. Przed wyjazdem do Belgii powiedziała, cytuję "mam zapewnioną pomoc policji i prokuratury belgijskiej, którzy chcą doprowadzić do spotkania i rozmów miedzy nami". W tym samym wywiadzie mówi "Prokuraturze belgijskiej i policji bardzo zależy żebyśmy się spotkali i porozmawiali próbowali jakoś się dogadać". Takie podejście belgijskich władz doprowadziło do szybkiego rozwiązania problemu. Ja, jako ojciec miałem na względzie przede wszystkim dobro mojego syna, dlatego wskutek mediacji szybko doszliśmy do porozumienia, że będziemy go wspólnie wychowywać. Justyna miała w tym czasie regularny kontakt z synem. Cały czas miała wsparcie konsulatu i pomoc mediów, bo przecież nie jej rodzina ze wsi opłaciła natychmiast prawnika, zorganizowała złożenie pozwu w sądzie i załatwiła podróż do Belgii z obecnością ekipy telewizyjnej. Ów reportaż telewizyjny daje wiele do myślenia.  

Zachowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości jest natomiast podobne do działania  Justyny, która zaatakowała ostrym szpadlem mnie z dzieckiem na ręku, a następnie zdewastowała samochód wybijając szyby i niszcząc karoserię. O tym jak dzielnie próbowała załatwić ojca swojego syna, Justyna opowiadała barwnie w wywiadzie dla TV Wrocław. Wbrew jej twierdzeniom jednak, nie przyjechałem żeby odebrać jej dziecko. Na zabranie Alexa do domu zdecydowałem się dopiero w obliczu jej niezrównoważonego i agresywnego zachowania.

Oczywiście zarówno brutalna mamusia jak i prokurator Molik nie widzą w tym nic dziwnego, przecież w Polsce to normalne, że chłopa widłami lub szpadlem się wita. W opinii polskich prawników zapewne wykończenie ojca może mieć jedynie pozytywny wpływ na wychowanie dziecka. Z tego założenia wychodzi zapewne też Justyna.

Dwa dni później zapomniała ona już o swoich wyczynach, gdyż takowe prawdopodobnie są u niej w domu codziennością. Nie bała się również o syna, gdyż wiedziała, że niesamowite historie o mnie, jakie przedstawiała w mediach, miały jedynie na celu zatuszowanie jej własnych ekscesów.

Porównajmy teraz jak zachowali się polscy urzędnicy Prokuratury Rejonowej we Wrocławiu - Krzyki, na czele z prokurator Anną Moniką Molik i Sąd Rodzinny Wrocław - Krzyki z asesor Martą Nowińską.

            Gdy sprawy zaczęły się układać, w Belgii Justynie zaoferowano prawnika i tłumacza. Próbowano doprowadzić do jej spotkania z Alexem poza centrum mediacyjnym bez nadzoru, tak aby mogła go zabrać do Polski a mnie zaczęto straszyć europejskim nakazem aresztowania. Pomocne w tym miało być właśnie owo bełkotliwe postanowienie wrocławskiego sądu.

            Gdy pod koniec września wróciłem do Belgii z wakacji, żeby stawić się na rozprawę w sądzie w Brugge, czekał już na mnie europejski nakaz aresztowania a syna zabrano mi i przekazano Justynie, która specjalnie w tym celu przyjechała z Polski. 

„Centrum mediacji rodzinnej RP”

Mnie wtrącono do więzienia, z którego wyszedłem głownie dzięki nagłośnieniu sprawy przez Afery Prawa. Oczywiście Justyna zabrała natychmiast Alexa do Bratowic, wbrew decyzji sądu belgijskiego, który zakazywał wywożenia przez nią naszego syna, pod karą 10tys euro. Nie zważano przy tym na zasadę, że dziecka nie rozdziela się od rodziców ze względu na szok jaki przeżyje. Alex spędził większość swoich 18 miesięcy dotychczasowego życia, w tym ostatnie 7 miesięcy, ze mną. Rozstanie było dla niego szokiem. W polskich aktach sprawy, jest opinia opinii biegłego, która mówi o problemach Alexa po prowokacji organów bezpieczeństwa i uprowadzeniu go do Polski. Chłopiec stał się osowiały, przestał jeść i zaczął mieć kłopoty ze snem.  Oczywiście do tej pory nie udało mi się zobaczyć z synem.

Po porwaniu mojego syna do Polski, pełnomocnik Justyny, adwokat Artur Łata oświadczył w wywiadzie dla TV Wrocław 30 października tego roku: "Będziemy się starać, aby Pan Marcin już nigdy nie miał kontaktu z synem". Tylko w Polsce człowiek, który w otwarcie mówi że dołoży starań, aby osierocić dziecko, nie zostaje potępiony przez opinie publiczną.

Jest naturalną rzeczą, że Alex przyzwyczaił się do ojca i obecnie siedzi i czeka aż tata przyjdzie. Niech pan Łata pójdzie i powie mojemu synowi, że będzie się starał, aby tata nigdy już do niego nie przyszedł!

            Artur Łata łamie publicznie kodeks etyki adwokackiej, działając na szkodę niewinnego dziecka. Przynosi hańbę swojemu zawodowi. Oświadcza publicznie, że jest odpowiedzialny za psychicznie znęcanie się nad dzieckiem i że będzie czynił to dalej.

Cytuję Kodeks Etyki Adwokackiej

Rozdział pierwszy § 1:

2. Naruszeniem godności zawodu adwokackiego jest takie postępowanie adwokata, które mogłoby go poniżyć w opinii publicznej lub poderwać zaufanie do zawodu.

3. Obowiązkiem adwokata jest przestrzegać norm etycznych oraz strzec godności zawodu adwokackiego.

            Takich przypadków jak mój są w Polsce setki. Państwowi urzędnicy, świadomie i w sposób zorganizowany nadużywając władzy, niszczą dziesiątki rodzin. Wobec ojców, próbujących egzekwować swoje prawa do dzieci, fabrykuje się oskarżenia takie jak np. narażenie dziecka na niebezpieczeństwo. Wychodzą oni z założenia, że sam fakt kontaktu dziecka z ojcem, jest narażeniem go na niebezpieczeństwo. Z ojca posiadającego idealną opinie i pełnię praw rodzicielskich, robi się porywacza i bandytę. Jest to brak poszanowania prawa, który w oczach zagranicznych sędziów i prokuratorów budzi co najmniej konsternację.

Wielokrotnie zauważyłem, że za granicą urzędnicy nazywają polski system "mafią", gdyż tutejsze urzędy są w stanie zrobić każdy przekręt i wydać każdy dokument w razie potrzeby. Postanowienie wrocławskiego sądu jest typowym przykładem.

Poczucie przyzwoitości polskich urzędników jest tak niskie, że pod sfabrykowanymi dokumentami nie wahają się podpisać, gdyż prawdopodobnie jest to codzienność związana z całkowitą bezkarnością.  Przypadki przedstawiane w Aferach Prawa czy w programach telewizyjnych, takich jak n.p. Expres Reporterów, to zaledwie niewielki fragment polskiej rzeczywistości. Owe nadużycia władzy mają miejsce z pełną aprobatą najwyższych władz i przy propagandzie mediów, którą śmiało można porównać z erą Goebbelsa. W przeciwnym przypadku osoby za nie odpowiedzialne, zostałyby szybko przywołane do porządku. Niestety, wskutek owej sączącej się z mediów propagandy o „państwie prawa i niezawisłych sądach”, prawda o polskiej rzeczywistości bardzo powoli przebija się do świadomości ludzi.

Marcin Frymus
współpraca Bogdan Goczyński
 

Załączniki w tekście:
Postanowienie sąd Wrocław-Krzyki z 17 marca 2008r

Zdjęcia Aresztu Śledczego we Wrocławiu – „Centrum mediacji rodzinnej RP”

Wcześniejsze artykuły na ten temat.

Marcin Frymus na wolności
Marcin Frymus i jego historia. Ciąg dalszy intryg. Europoseł Rogalski łże jak pies.
Marcin Frymus wywieziony przez euroubeków do nieznanego miejsca.
Sprawa Frymusa, Intrygi i prowokacje prokurator Molik
Marcin Frymus w łapach psychopatów. Polskie Bezprawie rozszerza się na Unię. 
Marcin Frymus wraz z synem u siebie w Belgii, poza zasięgiem polskich „organów”.
Goebbelsowskie Polskie media i schizofreniczny wymiar „sprawiedliwości” lubują się w robieniu z porządnych ludzi przestępców – sprawa Marcina Frymusa.
Psychopaci u władzy – wrocławska prokurator Anna Monika Molik i jej kompani. 
Ojciec porwał 11-miesięcznego syna.
Policja w Belgii oddała ojcu porwane w Polsce dziecko.
Rodzice małego Aleksa spotkali się w Belgii.

Czego naprawdę chce Justyna Przedwojska. 
Historia Marcina w mediach.  
Polska prokuratura i sądy. Specjaliści od prowokacji, fałszywych oskarżeń i rozbijania rodzin.
Polski wymiar sprawiedliwości -  przestępcza organizacja psychopatów.

Polecam sprawy poruszane w działach:
 SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników  

Tematy  w dziale dla inteligentnych:  
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" 
 
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
  redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI 
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm  - Polska
redakcja@aferyprawa.com 
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.


Twoja opinia się liczy! Skomentuj tę sprawę.
Teraz bez logowania!
Dodaj swoją opinię

Komentuje: warszawiak 2009-01-26
A tu warto niezauważy że Pan mec.A.Łata jest człowiek który nie przestrzega, żadnych zasad etytki zawodu adwokata,wiem cos o tym,bo bardzo zostałam przez tego Pana skrzywdzona, bardziej szkodzi niż pomaga i to za ogromne pieniądze,Jest nietykalny i tak naprawde to nic mu nie mozna zrobic,nawet jesli ma sie niezbite dowody jego nieuczciwej nieżetelnej pracy.Ludzie zanim powierzycie temu panu swoje sprawy !!!!!to pragę was ostrzec!! UWAGA!!!!.Nie dawajcie z gory pieniędzy,bo wtedy ten Pan juz nic nie robi!!!!.A tak naprawde to nie robi nic tylko szkodzi....
 

Komentuje: Autor Z.J.P. 2008-11-20
Kilka słów o Nieszczęściu Ojców w Polsce i na Emigracji. Przepraszam że wtrącę moje osobiste przeżycia. Najpierw o Córce Amelii Monice Prusińskiej - kiedy wyjechałem ze Słupska do Austrii, i zostałem, co w PRL funkcjonariusze z żydokomuny zapisały w Raportach, że Zygmunt J. Prusiński uciekł z kraju i jest wrogiem Polski - przez to wzywana była moja Rodzina do UBecji: Mama, Brat, Siostra i eks-żona. Przez blisko 7 lat wysyłałem z komunistycznej ambasady z Wiednia i austriackiej administracji Zaproszenia dla mojej Córki do Wiednia na wakacje i święta. Było tego kilkadziesiąt Zaproszeń. Ciekawe jest to, że Austria pobierała symboliczne sumy, ale ta krwiożercza ambasada łobuzów komunistycznych - zawsze - 300.00 szylingów! Córka miała 9 lat jak wyjechałem, a dopiero administracja Jaruzelskiego i Kiszczaka puściła Ją do Wiednia po 6,7 latach. Pamiętam Jej słowa: "TATO, JA JUŻ NIE JESTEM TAMTĄ AMELKĄ"! - O łzy nie trzeba było prosić... Dlaczego komuniści byli wrogami w tym względzie ? Co takiego by się stało żeby ojciec ujrzał swoje dziecko ? Przecież chodziło tylko o czas wakacji... To byli ZŁODZIEJE, którzy okradali Rodziny z kontaktów i uczuć. I TO JEST ZBRODNIA. A ile takich Rodzin było w podobnej sytuacji ? Pozdrawiam - Zygmunt Jan Prusiński, 20 Listopada 2008 roku. PS. Silnie Solidaryzuję się z panem Marcinem Frymusem!!! Pozdrowienia dla Redakcji AFERY PRAWA.
 

Komentuje: Rambo 2008-11-19
Nadeszły czasy, w których samo wejście do prokuratury i sądu bez wiązki granatów oraz karabinu maszynowego trąci po prostu kapitulanctwem, albo nawet czystym szaleństwem!!! PO PROSTU ŻYDÓW TRZEBA NAPIERDALAĆ tak, żeby zaczęli srać swoim talmudem razem juchą!!!! Swoją drogą panowie, to po przeanalizowaniu wielu spraw zauważam, że w Polsce działa instytucja "ukrytej żydówki". Celem żydostwa jest zniszczenie w Polsce instytucji małżeństwa i powagi władzy rodzicielskiej, a w szczególności ojcowskiej. Oprócz leseferyzmu w ekonomii, lichwy w finansach, a także liberalizmu w ekonomii działają instytucje linczów dla ludzi którzy sobie radzą w tych ekstremalnych warunkach. I są nimi marketing policyjny i terror-prokuratury oraz żydolinczosądy. Jakby tego było mało to służą współczesnej polityce Katynia i Sybiru klepto-gestapo-komornicy, także działający poza prawem i rabbin-hoody, a więc US-fiskus. Innych służb jawnych, tajnych i dwupłciowych, które wysysają żywotne soki narodu jest również bardzo wiele. Ponadto żydoheretycy w Kościele siejący zamęt, aby przy parafiach nie powstały siły samoobrony Polski i wspólnot chrześcijańskich. Wreszcie jak już powiedziałem instytucja ukrytej żydówki w małżeństwach stanowi najważniejszą tajną broń światowego żydowstwa. Wszchjudea w ten sposób traktuje gojów jako trutniów i woły robocze, a w tym czasie żydówki prowadzą magiel psychilogiczny i urabiają negatywnie do ojców dzieci, wciskają kit, że sobie nie radzą na "rynku", etc. APELUJĘ DO EPISKOPATU, ABY NAKAZAŁ UJAWNIAĆ KSIĘŻOM NARODOWOŚĆ MAŁŻONKÓW I ICH WCZEŚNIEJSZE WYZNANIE, ALBOWIEM ŻYDY CHRZCZONE I TAK WRACAJĄ DO SWEGO JUDAIZMU!!! Przeczytajcie o tej żydowskiej qurwie, jak załatwia swego męża ze wszystkiego, łącznie z wolnością!!! Po czym poznać niewiastę, która jest ukrytą Żydówką i do tego „dzieckiem wdowy”? Oto kilka ważnych zachowań, jakie ją wyróżniają; Przeklina Okazuje się okrucieństwem Uczy dzieci egoizmu i okrucieństwa Kłamie, nierzadko perfidnie Jest religijna, ale na pokaz, bo w duszy płytka, albo też bardzo przewrotna. Jest również całe mnóstwo żydówek jawnie wrogich religii, ateistycznych, etc. Barbara Gujska Niekompetencja biegłych psychiatrów. Przypadek Andrzeja W. http://www.stopmanipulacji.pl/art/aw.htm Już w latach 70-tych ub. stulecia naukowcy amerykańscy metodą eksperymentalną udowodnili, że psychiatrzy nie posiadają narzędzi, które umożliwiłyby im dokonać rozróżnienia między ludźmi zdrowymi i chorymi. Poczynione modyfikacje procedur badań psychiatrycznych i wprowadzenie ustawy o ochronie zdrowia psychicznego zmniejszyły lecz nie wyeliminowały jednak całkowicie ryzyka stawiania nierzetelnych czy wręcz fałszywych diagnoz, które mogą okazać się narzędziem łamania praw człowieka, szczególnie w sytuacji gdy są one sporządzane na zlecenie sądów, np. odnośnie kwestii ubezwłasnowolnienia. Problem nierzetelnych diagnoz psychiatryczno-psychologicznych nabiera szczególnego znaczenia w kontekście zwiększonej represyjności wobec sprawców tzw. przemocy w rodzinie oskarżanych z art. 207 k.p.k. Niektórzy obowiązkowo poddawani są obserwacjom psychiatrycznym. Szczególnie drastyczny przypadek niekompetencji czy ignorancji biegłych dotyczy sprawy Andrzeja W. emerytowanego górnika oskarżonego o znęcanie się psychiczne nad żoną, którego próbuje się uznać za niepoczytalnego i poddać przymusowemu leczeniu psychiatrycznemu. Uwikłany w konflikt z żoną do której stracił zaufanie i oskarżany przez nią o przemoc psychiczną oraz awantury pod wpływem alkoholu, Andrzej W. podjął decyzję o rozwodzie, który wkrótce otrzymał. Rozstanie z żoną i wyprowadzenie się do miejscowości odległej o kilkaset kilometrów od miejsca dotychczasowego zamieszkania nie zakończyło jego problemów. Pozostająca bez pracy była małżonka Andrzeja W. postanowiła swojego byłego partnera życiowego ubezwłasnowolnić i zmusić do leczenia psychiatrycznego. Miało to jej ułatwić przejęcie należącego do niego majątku. Zarówno prokuratura jak i sąd przystał na argumenty byłej żony Andrzeja W., nie wnikając głębiej w podłoże konfliktu między małżonkami i pomijając istotne dla przedmiotu sprawy dowody przemawiające za niewinnością oskarżanego. Poddany kilkutygodniowej obserwacji, w szpitalu w Rybniku, Andrzej W. opuścił go z diagnozą uporczywych zaburzeń urojeniowych pod postacią urojeń niewiary małżeńskiej. Opinię sporządziło dwóch psychiatrów i psycholog. Wynika z niej jednoznacznie, że w trakcie pobytu w szpitalu Andrzej W. nie wykazywał patologicznych zaburzeń zachowania jak również treści urojeniowych nie wypowiadał Nie mniej opiniujący postawili diagnozę o ich "uporczywym" charakterze. Z kontekstu postawionej przez biegłych diagnozy, brak zaufania co do wierności żony i oskarżanie jej o zdradę oznacza poważną chorobę psychiczną, którą należy przymusowo leczyć. Na opinię biegłych duży wpływ miały informacje zawarte w aktach sądowych. Czy biegli mają prawo w opiniowaniu posiłkować się dokumentami dotyczącymi przestępstwa jakiego rzekomo dokonał Andrzej W.? Sprawa jest o tyle poważna, że we wnioskach odwołują się nie do własnych obserwacji klinicznych (nie potwierdzających jakichkolwiek zaburzeń psychicznych) lecz do informacji zawartych w aktach sprawy a przekazanych przez byłą żonę wedle której Andrzej W. jest uzależniony od alkoholu, mimo braku konkretnych dowodów potwierdzających chorobę alkoholową. Wnioskują na tej podstawie, że "w zachowaniu opiniowanego towarzyszyło nadużywanie przez niego alkoholu o cechach uzależnienia". Podejmowane przez Andrzeja W. próby obrony swojej osoby przed pomówieniami i traktowaniem go jako chorego psychicznie zostało potraktowane przez psychiatrów jako przejaw sprytu i cynicznej gry, co może świadczyć o ich negatywnym nastawieniu do badanego. O inteligencji i dobrych kontaktach społecznych opiniowanego może świadczyć to, jak wiele osób zdołał zmobilizować w swojej obronie. Jednak z powodu urojeń niewiary małżeńskiej w stosunku do żony i nadużywania alkoholu jego funkcjonowanie było bardzo złe, prowadzące do znęcania się nad członkami rodziny, przy jednoczesnym przekonaniu opiniowanego, że postępuje słusznie. Niniejsza opinia psychiatryczno-sądowa dała podstawę do zastosowania w stosunku do Andrzeja W. środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia go w odpowiednim zakładzie psychiatrycznym, mimo, że opinie innych psychiatrów nie potwierdzały u niego choroby psychicznej. Jak uzasadnił Sąd "Mając na względzie fakt, iż podejrzany Andrzej W. w stanie niepoczytalności popełnił czyn zabroniony o znacznej społecznej szkodliwości i zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że czyn taki popełni ponownie stwierdzić należy, iż konieczne jest umieszczenie go w zakładzie psychiatrycznym, aby zapobiec popełnieniu przez niego czynu zabronionego wynikającego z jego choroby psychicznej". Czy i w jaki sposób oskarżony może dokonać "czynu zabronionego" tj. znęcać się psychicznie nad byłą żoną mieszkając od 3 lat w odległości kilkaset kilometrów od "ofiary"? Czy biegłym zabrakło zdrowego rozsądku
 

Komentuje: B.Goczyński 2008-11-19
Panie Mirosławie, Pana wątpliwości są podobne do moich. Niewątpliwie ta historia będzie miała ciąg dalszy i mamy nadzieję, że pan Marcin nas o tym poinformuje.
 

Komentuje: Mirosław 2008-11-19
W tej całej sprawie postępowanie sądowych władz w Belgii też nie wydaje się poprawne.W jaki sposób pan Marcin znalazł się w areszcie w Polsce jeżeli przebywał w areszcie belgijskim ? Czy odbyła się rozprawa w sprawie jego deportacji do Polski ? Z punktu widzenia prawa rodzinnego,to sąd polski wogóle nie miał kompetencji by o losie jego dziecka orzekać,ponieważ stałym miejscem pobytu dziecka była Belgia a nie Polska.
 

Komentuje: Robert 2008-11-18
Brawo Panie Marcinie, moje bogate doświadczenia jako osoby (i moje dzieci) pokrzywdzonej przez tzw. wymiar sprawiedliwości potwierdzają, że nie wolno tym kanaliom odpuścić w żadnym razie bo walczy Pan o "swoją krew". Gdybym ja się poddał to na pewno nie zobaczyłbym już dawno swoich dwóch córek a tak to już im się nie uda ich odsunąć a i przy okazji dopuścili się przekrętu fingując wyrok przeciwko mnie o zniesławienie teściowej ! (a jakże, mieli ochotę na coś mocniejszego, z nasłaniem zbirów na mnie a później oskarżeniem mnie o rozbój i wsadzeniem do ciupy). Nie będę się tu rozpisywał bo to nie moja historia (w swoim czasie ją opublikuję w AP), piszę dla dodania Panu otuchy bo takich ojców w Polsce są tysiące !!! (przypadki znane Fundacji Ojców Pokrzywdzonych przez Sądy). Może takie międzynarodowe przypadki będą kropelką, która wydrąży dziurę w skale i uświadomi społeczeństwu, że to z czym ja się zetknąłem to rzeczywiście mafia. Pozdrawiam Pana i p.Bogdana.
 

[1] 
wstecz | strona główna
 
Copyright by Afery Prawa 2003-2005       Wszelkie prawa zastrzeżone.