|
AFERY PRAWA OSZUSTWA SSO Dorota Kącka Warszawa
Warszawa - sędzia Dorota Kącka żona korumpującego
prawnika opisanego w „Gazecie Polskiej” skazała wydawcę GP. Protest przed
siedzibą sądu.
Sądy w obronie kłamstwa i
korupcji?
W
dyskusji o Lechu Wałęsie koronnym argumentem przeciwników publikacji
IPN jest wyrok sądu lustracyjnego. Nie wiem jakim materiałem operował sąd i
co spowodowało, że wydał taki wyrok. Ale co do niezawisłych sądów nabyłem
ostatnio niezwykłego doświadczenia. Jakiś czas temu do prezesa spółki wydającej „Gazetę Polską” zgłosił się mąż
dobrze ustawionej pani sędzi. Zaproponował mu załatwienie pewnej sprawy toczącej
się w sądzie- za 50 tys. zł.
Nasz prezes zamiast zapłacić
opowiedział nam całą historię i zgłosił się do organów ścigania.
Ponad rok temu ta sama pani sędzia podjęła się prowadzenia sprawy wytoczonej
„GP” z powództwa adwokat, której
nazwisko znalazło się na tzw. liście
Nizieńskiego. Pani sędzia nie była zainteresowana materiałem dowodowym. Zasądziła
za to 50 tys. kary wraz z odsetkami i
kosztami. Sprawa ewentualnej współpracy z SB powódki nie ma tu większego
znaczenia (zresztą nigdy jej tego nie zarzucaliśmy). Łapówkę nie jest łatwo
udowodnić.
Nie ma natomiast wątpliwości, że pani sędzia nie miała prawa po tekście
w „GP” podejmować się
sądzenia nas. Mamy tekst z „Gazety Polskiej” o pani sędzi i mamy wyrok tej
pani w naszej sprawie. Nie wyobrażam sobie większej kompromitacji wymiaru
sprawiedliwości.
Jeżeli pani sędzia nie zniknie z polskich sądów to oznacza, że odpowiada to
całemu środowisku. Każde postanowienie i każdy wyrok będzie dla mnie równie
podejrzany co ten wydany przez tą
panią.
Tomasz Sakiewicz
***
Wszystkich,
którzy nie chcą skorumpowanych sędziów zapraszam na demonstrację pod
siedzibę sądu na Al. Solidarności w czwartek 26.06 o godz. 16.00.
Brońmy
się przed takim sądami zanim w imię ochrony swoich sprawek zatkają nam usta.
Korupcja
w warszawskim sądzie
Dorota Kącka jest
warszawską sędzią. I żoną prawnika, o którym rok temu pisaliśmy, że złożył
korupcyjną propozycję. Pomimo to Kącka orzekała w sprawie... przeciwko
wydawcy „Gazety Polskiej”
– Po prostu nie mogę uwierzyć. To się w głowie nie mieści. Będę
zdumiony, jeśli sprawą nie zajmie się sąd dyscyplinarny – tak ocenił
historię, o której piszemy w dalszej części artykułu, mecenas Piotr Kruszyński.
Znany prawnik jest pełnomocnikiem strony procesującej się z „Gazetą Polską”.
Jego oburzenie pokazuje rozmiar skandalu, którego staliśmy się ofiarą.
– Niewiele mnie już zaskakuje z naszej ojczyźnie. Ta sytuacja należy do
takich wyjątków. Zachowanie sędzi budzi poważne wątpliwości co do jej
bezstronności. Nie chcą używać mocniejszych słów, choć powinienem –
stwierdza prof. Marian Filar, karnista i poseł Demokratycznego Koła
Poselskiego.
Powrót
do przeszłości
25 kwietnia 2007 r. na łamach
„Gazety Polskiej” ukazał się tekst „Farsa w mokotowskim sądzie”.
Opisaliśmy w nim perypetie Janusza M., który od kilku lat był w sporze z małżeństwem
P. Sprawa była skomplikowana. Z tego powodu toczyła się bardzo długo. Zresztą
prawomocnego orzeczenia nie ma do dziś. Zainteresowaliśmy się nią, gdy do
Janusza M. zgłosił się Marek K., były sędzia, a dzisiaj radca prawny
prowadzący kancelarię w Warszawie. Z relacji Janusza M. wynikało, że prawnik
zaoferował swoją „pomoc”. Chciał za to pieniędzy. Zapewniał, że jest
skuteczny i wiele może zdziałać. Powołał się przy tym na żonę, orzekającą
w mokotowskim sądzie. Tym samym, w którym toczył się proces z udziałem
Janusza M.
Minęły trzy miesiące
od wspomnianego artykułu. 5 lipca 2007 r. do sekretariatu wydziału IV
cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie trafił pozew Joanny K. Kobieta czuła
się urażona jedną z publikacji „Gazety Polskiej”. Chodziło o listę osób
znajdujących się w zasobach Instytutu Pamięci Narodowej i podejrzewanych o
współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Sprawą zajął się sąd z
przewodniczącą składu orzekającego Dorotą Kącką.
– Wówczas nie skojarzyliśmy tego nazwiska z bohaterem wcześniejszej
publikacji. Poza tym wyszliśmy z założenia, że gdyby nie była to
przypadkowa zbieżność, to sędzia wyłączyłaby się [ze sprawy].
Było to dla nas oczywiste – tłumaczy Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny
„Gazety Polskiej”.
Proces trwa niemal rok.
Reprezentujący redakcję mecenas Wojciech Gawkowski składał wiele wniosków
dowodowych. Wszystkie zostały odrzucone przez sędzię Kącką. Nawet ten
najbardziej oczywisty.
– Chcieliśmy, aby sąd zapoznał się z dokumentami zebranymi przez
Instytut Pamięci Narodowej. Przecież to koronny dowód w sprawie, ale nawet on
został odrzucony – mówi mecenas Gawkowski.
W tej sytuacji wiadomo
było, że wyrok będzie tylko jeden. I tak się stało. 5 czerwca 2008 r. sędzia
Kącka ogłosiła, że Niezależne Wydawnictwo Polskie musi zapłacić 50 tysięcy
złotych na cele charytatywne oraz pokryć prawie 15 tysięcy złotych kosztów
sądowych.
To
prawnicze małżeństwo
Po około dwóch
tygodniach od wyroku dotarła do nas wiadomość, że Marek K. i Dorota Kącka
to małżeństwo. Trudno było nam uwierzyć, że sędzia opisana w „Gazecie
Polskiej” sądziła wydawcę „Gazety Polskiej”. Dlatego dokładnie
sprawdziliśmy nieprawdopodobną informację. I potwierdziliśmy ją u bardzo
wiarygodnego źródła.
Tym samym powstało
pytanie, czy Dorota Kącka posiadała mandat do orzekania sprawy z powództwa
Joanny K.? Czy wyrok był zemstą za opisanie niecnych praktyk jej męża? Poza
tym dlaczego nie powiadomiła przełożonych o dwuznacznej sytuacji? Przewodniczący
wydziału IV cywilnego był bardzo zakłopotany podczas rozmowy z naszym
reporterem. Nie chciał oceniać zachowania swojej koleżanki, ale w końcu –
poprzez rzecznika prasowego – przekazał lakoniczny komunikat.
– Nie miałem informacji o żadnych okolicznościach nakazujących wyłączenie
sędzi Kąckiej – stwierdził sędzia Jerzy Paszkowski.
Z kolei Wojciech Małek,
rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie, uraczył nas długim wykładem,
że strony mogły wcześniej złożyć wniosek o wyłączenie sędzi Kąckiej.
Nie przekonał go argument o uzyskaniu informacji dopiero po wyroku. – Jest możliwość
zaskarżenia orzeczenia i w apelacji można podnieść wszystkie wątpliwości
– skwitował kłopotliwe pytania.
Za dziwne natomiast
trzeba uznać zachowanie Barbary Godlewskiej-Michalak, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.
Podczas pierwszych minut rozmowy sędzia twierdziła, że w opisanej sytuacji złożyłaby
wniosek o wyłączenie. Później stopniowo zmieniała zdanie, aby na koniec wygłosić
bardzo kontrowersyjny pogląd.
– Wyłączając się sędzia mogłaby dać sygnał, że nie jest bezstronna.
Skoro uznała, że potrafi zachować obiektywizm, to nie widzę problemu.
Przecież nie można rezygnować z każdej sprawy budzącej jakieś wątpliwości.
To sparaliżowałoby pracę wydziału – stwierdziła.
Zgoła innego zdania jest
kilkunastu innych prawników, z którymi rozmawialiśmy. Co ciekawe, żaden z
nich nie należy do korporacji sędziowskiej.
– Ja jestem prosty chłop i nie będę upiększał rzeczywistości sloganami.
Sędzia, o której mowa, powinna zrezygnować. Nie zrobiła tego, a chyba
wiedziała, że jest żoną opisanego przez gazetę radcy. To po prostu
patologia. Teraz powinien się nią zająć rzecznik dyscyplinarny, ale znając
życie mam wątpliwości, czy tak się stanie – twierdzi mecenas Piotr
Kruszyński.
Przedstawiciele sądu
wielokrotnie przytaczali argument, że nie ma przepisów nakazujących sędziemu
wyłączyć się z orzekania w jakiejś sprawie. Dziwią się temu nasi rozmówcy.
– Ależ są takie przepisy. Mówią o względnych i bezwzględnych przesłankach
do wykluczenia sędziego ze składu orzekającego. Nie mam żadnych wątpliwości,
że opisana przez „Gazetę Polską” sytuacja należy do jednej z nich –
stwierdza kategorycznie Arkadiusz Mularczyk, poseł PiS oraz członek komisji
sprawiedliwości.
Rację „Gazecie
Polskiej” przyznali również posłowie lewicy.
Rzecznik
praw obywatelskich pomoże „GP”
O komentarz do
skandalicznej sprawy poprosiliśmy również Helsińską Fundację Praw Człowieka.
– Sędzia powinna się wyłączyć z orzekania w tej sprawie. I to na samym
początku. To nie budzi żadnych wątpliwości. Oczywiście, zaistniała
sytuacja jest przesłanką do uchylenia wyroku. Problem jednak nie w tym.
Podobne zdarzenia podważają autorytet sądu, kładą się cieniem na innych sędziach
– mówi mecenas Adam Bodnar.
Jednoznaczny w ocenie
jest również przedstawiciel biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
– Sędzia powinien kierować się zasadami etyki. Sytuacja opisana przez
„Gazetę Polską” budzi wątpliwości, czy zostały one zachowane. Nie znam
jednak akt sprawy i nie mogę wydawać kategorycznych opinii – mówi Stanisław
Wileński, który zapewnia, że rzecznik praw obywatelskich zajmie się sprawą.
– Musimy tylko otrzymać formalną prośbę. W pierwszej kolejności
zwrócimy się z pytaniami do prezesa warszawskiego sądu. Od treści jego
odpowiedzi uzależnione byłyby dalsze kroki – dodaje.
Bezkarność
radcy
Na koniec wróćmy
jeszcze do przytoczonego na początku tekstu „Farsa w mokotowskim sądzie”.
Chcieliśmy sprawdzić, czy powołane ku temu instytucje zajęły się
zachowaniem Marka K. Wyniki rozmów okazały się co najmniej mizerne. Jedni nic
nie wiedzą, inni są trudniej dostępni niż ministrowie.
– Nie zajmuję się lokalnymi problemami. Proszę dzwonić do Warszawy. Poza
tym nie podejmujemy się spraw na podstawie medialnych doniesień – powiedział
nam Andrzej Wiśniewski, główny rzecznik dyscyplinarny Krajowej Izby Radców
Prawnych.
Tę samą funkcję w
warszawskim oddziale Izby pełni Zbigniew Śpiewak. Niestety, w sekretariacie
odmówiono nam podania telefonicznego kontaktu.
– Każda instytucja ma tyle szacunku, na ile sama sobie zasłuży. Ta sytuacja
na pewno nie spowoduje, że Polacy nabiorą większego zaufania do środowiska
prawniczego – podsumowuje prof. Marian Filar.
Chcieliśmy porozmawiać
również z sędzią Dorotą Kącka. Było to niemożliwe. W wydziale IV
cywilnym dowiedzieliśmy się, że do końca lipca przebywa na urlopie
wypoczynkowym.
Grzegorz
Broński
Zbiór
zasad etyki zawodowej sędziów
§ 2 Sędzia powinien zawsze kierować się zasadami uczciwości, godności,
honoru, poczuciem obowiązku oraz przestrzegać dobrych obyczajów.
§ 3 Sędziemu nie wolno wykorzystywać swego statusu i prestiżu sprawowanego
urzędu w celu wspierania interesu własnego lub innych osób. W szczególności
sędzia nie powinien nadużywać posiadanego immunitetu.
§ 9 Sędzia nie może ulegać jakimkolwiek wpływom naruszającym jego niezawisłość,
bez względu na ich źródło lub przyczynę. W razie wystąpienia okoliczności,
które mogą zagrozić niezawisłemu sprawowaniu urzędu, sędzia jest obowiązany
niezwłocznie powiadomić odpowiedniego przełożonego.
§ 10 Sędzia powinien unikać zachowań, które mogłyby podważyć zaufanie
do jego niezawisłości i bezstronności.
Kodeks postępowania
cywilnego Dział III. Wyłączenie
sędziego
Art. 48. § 1. Sędzia jest wyłączony z mocy samej
ustawy:
1) w sprawach, w których jest stroną lub pozostaje z
jedną ze stron w takim stosunku prawnym, że wynik sprawy oddziaływa na jego
prawa lub obowiązki;
2) w sprawach swego małżonka, krewnych lub powinowatych
w linii prostej, krewnych bocznych do czwartego stopnia i powinowatych bocznych
do drugiego stopnia;
3) w sprawach osób związanych z nim z tytułu
przysposobienia, opieki lub kurateli;
4) w sprawach, w których był lub jest jeszcze pełnomocnikiem
albo był radcą prawnym jednej ze stron;
5) (35) w sprawach, w których w
instancji niższej brał udział w wydaniu zaskarżonego orzeczenia, jako też w
sprawach o ważność aktu prawnego z jego udziałem sporządzonego lub przez
niego rozpoznanego oraz w sprawach, w których występował jako prokurator.
§ 2. Powody wyłączenia trwają także po ustaniu uzasadniającego
je małżeństwa, przysposobienia, opieki lub kurateli. § 3. (36)
Sędzia, który brał udział w wydaniu orzeczenia objętego skargą o
wznowienie, nie może orzekać co do tej skargi.
Art. 49. Niezależnie
od przyczyn wymienionych w artykule poprzedzającym, sąd wyłącza sędziego na
jego żądanie lub na wniosek strony, jeżeli między nim a jedną ze stron lub
jej przedstawicielem zachodzi stosunek osobisty tego rodzaju, że mógłby wywołać
wątpliwości co do bezstronności sędziego.
Przebiera się miarka
Przekręty i otwarty rozbój
mafii wymiaru sprawiedliwości stają się coraz bardziej oczywiste. Piszą o
nich już nie tylko Afery Prawa, chociaż my robimy to najbardziej otwarcie,
nazywając rzeczy po imieniu. Kilkakrotnie pisaliśmy o przekrętach Sądu Okręgowego
w Warszawie, w tym sędzi Doroty Kąckiej. Tym razem wydaje się, że pani Kącka
w swoich przekrętach i pazerności poszła za daleko.
Ciekawe jednak, że mimo dowodów jawnego ustawiania spraw,
sędzia ta nie została natychmiast zawieszona w czynnościach lecz jest
wspierana przez swoich zwierzchników. Sprawa jest oczywista, nie działa ona
sama lecz jest częścią zorganizowanej sitwy przestępczej. O tej pani pisaliśmy
już rok temu, była o tym zawiadamiana prokuratura krajowa i ministerstwo.
Oczywiście odmówiono śledztwa, ręka rękę myje a kruk krukowi oka nie
wykole. Przynajmniej widać, kto
tym krajem rządzi.
Zapraszamy w najbliższy czwartek
26 czerwca o godzinie 16, przed Sądem Okręgowym w Warszawie, będzie
demonstracja przeciwko korupcji sądowej.
Redakcja Afer Prawa
Linki:
Prawo nietykalnych w wydaniu Sądu Okręgowego w Warszawie. Sędzia przyklejony
do stołka
Zawiadomienie Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie o przestępstwach sędziów i
biegłych sądowych.
Dowody zorganizowanej korupcji wymiaru sprawiedliwości. Zawiadomienie
o przestępstwie.
Temida znów widzi... ale z jej umysłem coś chyba nie tak. Przekręt na zły
adres.
Korupcja polskiego wymiaru sprawiedliwości – raport Transparency
International.
Sędziowska Camorra - elita, nietykalni, gang, czy nawet mafia? - czym jest
korporacja sędziowska?
Polecam
sprawy poruszane w działach:
SĄDY
PROKURATURA
ADWOKATURA
POLITYKA
PRAWO
INTERWENCJE
- sprawy czytelników
Tematy w dziale dla
inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA
"AFERY
PRAWA"
Niezależne
Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których
celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA
|
uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
- Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy
za przysłane teksty opinie i informacje.
|
WSZYSTKICH
INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST
ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
|